29.06.41 - Dowodzę, mamy patrolować teren nad pobliskim miastem.
Start - bez problemu.
W czasie dolotu mijają nas górą 4 He111, zmierzają wyraźnie nad nasze lotnisko. Nie możemy do tego dopuścić. Wspinamy się z trudem i z trudem doganiamy Heinkle...
Z tego co widziałem - Cyber pierwszy dorywa się do formacji i po długim ostrzale puszcza spory dym z ostatniego He.. ten wypada z formacji i odpada na zachód, potem zdaję się Toman go "poprawia".
Ja z Kilerem bierzemy się za następne... oba twardo nie zrzucają bomb... mimo że puszczamy z nich po "szarym dymku" (olej?)
Formacja 3 He zrzuca bomby i rozpada się...
Niestety Kiler ginie od ognia tylnego strzelca.
Ja mam pobitą owiewkę i zero amunicji ... ląduję.
zgłaszam... hmm.. z kabiny pilota, to uszkodziliśmy 3 He które, odleciały na zachód ciągnąc dym. Miejscowa ludność podała, że spadły wszystkie 4

... pewnie to zasługa AI.
Jedno uszkodzenie, należy do mnie.
01.07.41
PLAMA ROKU. Rutyna zbija. Wygodnie rozparty w kokpicie, jako dowódca i weteran paru lotów, na sygnał zielonej flary, zgasiłem pstryknąłem papierosa przez okno i niewiele myśląc dałem pełny gaz.
Nie spojrzałem, że przede mną stoi 6 Czajek !
W kuli ognia wybuchły 2 Czajki i mój Iszak.
Dodatkowo Kiler, uszkodzil silnik najeżdżając na odłamki..
A następnie 2 AI w Iszakach dały popis waląc we wraki stojące na pasie.. nieźle to wyglądało.
Tak więc stałem się przyczyną zniszczenia 6 własnych samolotów!!! Gdybym przeżył to kula w łeb.. tak to "tylko" pośmiertna degradacja
Sama misja miała parę ciekawych motywów.
- Start - j.w
- Cyber pięknie i szybko zapalił 109tke.. bardzo zgrabnie to poszło.
- Dwa Messery ścigając Czajkę wpadły na siebie - ekstra to wyglądało (akurat patrzyłem

)
- Jaceqp z chirurgiczną precyzją zatrzymał dwa silniki (praktycznie bez dymu) w 110, która majestatycznie zrobiła zakręt i rozwaliła się widowiskowo w polu.
- Potem jeden 110 z uporem maniaka ścigał Jacqa aż nad Ruskie lotnisko, gdzie w pierwszych sekundach dostał "plombę" od AAA i uciekł dymiąc.
- Jeden z Iszaków wyglądający jak latawiec po pożarze

same druty i wieelkie dziury rozwalił się w czasie podejścia do lądowania.
Tak więc tylko oglądanie oglądanie było niezłą rozrywką.
Jednakowoż przepraszam ^kilera, że z mojej winy miał misję z głowy.