2.09.1943r.
godz.:16:15
Przebieg:
Obfw. Alexander Scherer wystartowal jako skrzydlowy dowodcy eskadry.Dolot w rejon celu odbyl sie rutynowo.Jednak Scherer tuz przed kontaktem wzrokowym z przeciwnikiem nie posluchal prowadzacego i opuscil formacje-to byl jego niewybaczalny blad.Potem podobno puscil sie w poscig za jakims Yakiem i podczas celowania nie zauwazyl ze przeciwnik gwaltownie zwolnil, co spowodowalo zderzenie z wrogim samolotem.Oba samoloty wybuchly w powietrzu.
Posmiertnie awansuje Obfw. Alexandra Scherera do stopnia Stabsfw.
D-ca jednostki
Reklamy
^kiler
Dołączył: 09 Maj 2003
Posty: 511
Miasto: Radom
2003-08-19, 18:41 DEAD is DEAD
3.09.1943r.
godz.:14:00
Przebieg:
Wystartowalem jako skrzydlowy dowodcy eskadry.Naszym zadaniem bylo zniszczenie stanowisk artylerii.W 10 minucie lotu poniewaz byl to moj pierwszy lot bojowy dokonalem przypadkowego zrzutu mojej 500kg bomby(oberwalo mi sie za to po locie ).W okolicy wrogiego lotniska niedaleko celu Stabsfw. Florian Dietrich dostrzegl 2 Hurricany.Po krotkich i rzeczowych komendach naprowadzajacych dostrzeglem przeciwnika i rozpoczalem z nim walke.Bylo 2:1.Mimo to nie zniechecilem sie.Udalo mi sie wejsc na ogon skrzydlowego.Stracilem jednak kontakt wzrokowy z 1 Hurricanem.Po chwili zestrzelilem swoja ofiare i zauwazylem wyskakujacego pilota.Moja radosc nie trwala dlugo.Za mna rozlegla sie salwa z dzialek.Okazalo sie ze 1 Hurrican jest na moim ogonie.Rozpoczalem ucieczke w pionie i w chmurach zgubilem przeciwnika.Po wyjsciu z chmur Dietrich juz niszczyl 2 Hurricana.Nastepnie obaj znalezlismy naszych skrzetnie niszczacych gniazdo artylerii.Jednak na krotko przed znalezieniem sie nad celem uslyszalem jak 2 naszych ginie po zderzeniu z ziemia.To byla prawdziwa czarna seria.Mnie po wielu atakach nie udalo sie trafic zadnego dziala.Kiedy dowodca zdecydowal sie na ostatnie juz zajscie dopadla go artyleria OPL.Widzialem jak jego Fw plonie.Zostalem sam.Wykonalem kilka zajsc na ostatnie juz gniazdo artylerii i kiedy amunicja byla juz na wyczerpaniu postanowilem wracac.Ladowanie odbylo sie bez komplikacji.
Zglaszam: zniszczenie 1 Hurricana.
Obfw. Klaus Adler
Snake-
Dołączył: 05 Lis 2001
Posty: 1695
Miasto: Warszawa
2003-08-19, 19:05 DEAD is DEAD
Fotografia przedstawiajaca samolot Obfw. Marka Schaefera po jego awaryjnym ladowaniu na terenie wsi Taman
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-08-19, 20:48 DEAD is DEAD
Pikne zdjecie
Yatzek
Dołączył: 17 Sie 2001
Posty: 799
Miasto: Szczecin
2003-08-19, 21:23 DEAD is DEAD
testuje Paintshopa 8 ...
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-08-19, 22:19 DEAD is DEAD
NC
Jaceqp
2003-08-19, 22:52 DEAD is DEAD
Najpierw raport z 1 misji nowej kampanii...
Data: 01.09
Pogoda: zachmurzenie 2/10
Misja: Patrol powietrzny
Start odbyl sie bez zaklocen jednak okazalo sie ze musimy sie sprezac gdyz nad lotniskiem pojawily sie 2 wrogie mysliwce. Po nabraniu altu rozpoczeto walke powietrzna. Nie trwalo to zbyt dlugo gdyz dysponowalismy znaczna przewaga iczebna. Podczas tej walki udało mi się zestrzelić jednego La5...
Nieprzyjaciel jednak zdołał zniszczyć jednego z naszych junkersów.
Lot nad obszar patrolowania nie przysporzył większych problemów, dopiero po osiągnięciu pozycji natrafiliśmy na 4 myśliwce (2xP40 i 2xLaGG3). Rozpoczęło się kolejne starcie. Osobiście znalazłem się w lepszej pozycji do zaatakowania najpierw P40'stek - udało mi się osiągnąć dość dobre pozycje strzeleckie toteż w niedługim czasie oba myśliwce spadły na ziemię.
Ostatni z wrogich maszyn ostał się LaGG... Rozpoczęła się za nim pogoń i w krótce dosięgły go pierwsze pociski... Chyba nie było pilota, który by nie zrobił mu choćby rysy
Postanowiłem odejść z trajektorii bezpośredniego lotu za wrogierm i zaatakowałem lekko po przekątnej. Poskutkowało - LaGG stracił większość usterzenia ogonowego i runął na ziemię.
Pozostaliśmy jeszcze pewien czas na obszarze patrolowania celem upewnienia się, że teren jest już bezpieczny. Powrót do bazy odbył się bez problemów, niestety podczas podejścia jedna maszyna została uszkodzona (naszczęście pilot wyszedł z kraksy tylko z kilkoma siniakami).
Zestrzelenia:
1xLa5, 2xP40, 1xLaGG
Status:
bezpieczne lądowanie na lotnisku
Misja nr2 (patrol):
Wystartowaliśmy bez przeszkód i skierowaliśmy się nad kolejne miasto, którego obszar powietrzny mieliśmy zabezpieczyć. Nie dostrzegliśmy jednak wroga, za to niedługo potem musieliśmy się cofnąć w poprzedni rejon, gdyż tym razem myśliwce wroga nie nadlatywałyz godziny 12'ej lecz z 6'ej - postanowiliśmy przechwycić je jeszcze przed wyznaczonym rejonem.
Po wdaniu się w walkę zostałem szybko zmuszony do defensywy za sprawą natrętnego Yak'a później wspieranego przez jeszcze 1 myśliwiec. Osaczenie trwało dość długo, z tym że jeden z myśliwców nieprzyjaciela został skutecznie odstraszony przez jednego z naszych pilotów, natomiast drugiego Yaka przegonił z mojej 6'ej Tiges...
Tym samym zmusił Yaka do ucieczki a sam rzucił się za nim. Przez dłuższy czas znajdowałem się w pobliżu tych zmagań, po pewnym czasie postanowilem dołączyć. Zszedłem z góryi znalazłem się między Yakiem a Tigesem - tylko nieco z boku... Odległość od Tigesa wynosiła grubo nie mniej jak 200-300m co uznałem za bezpieczny dystans. Niemal zaczynałem strzelać gdy zza siebie ujrzałem lecącą gęstą serię pocisków smugowych (odczułem też lekkie szarpnięcie spowodowane przypadkowym(?) trafieniem we mnie). Oddałem kilka strzałów do wroga gdy nagle nos ostro zadarł mi się do góry - zrozumiałem że nastąpiła kolizja. Mój skok na spadochronie niewiele dał, gdyż pode mną znajdowała się woda...
Zestrzelenia:
brak (nie licząc kilku pestek które doszły Yaka)
Status:
Śmierć pilota (kolizja)
============================================
A teraz pozwólce że rzucę własne spostrzeżenia co do tej całej sprawy odnośnie mojej agresywności. Po żmudnym przeanalizowaniu obu tracków stwierdziłem że bardziej agresywny (mówię o mnie) był 1 lot niż 2gi... A to dlatego że faktycznie chyba o mało co nie zderzyłem się (chyba były takie 2 sytuacje) z przyjacielską maszyną - nie wiem tylko kto to był - może kiler, może snake...(na trackach wszystko widać - ja po prostu nie pamiętam :/ )
Chodziło o tą nagonkę na P40 i LaGG'a...
Pierwszego tracka oprócz opisu wyżej pominę w screenach bo każdy sobie może to na trackach obejrzeć. Tu przyznaję, że trochę przeforsowałem i najpierw powinienem zadbać np. o dobrą widoczność wszystkich maszyn biorących udział w pościgu i dopiero potem odpowiednio i niekrępująco innych wpasować się w obszar zmagań...
Ale 2gi lot?? Podczas rozgrywki miałem wątpliwości, ale przejrzenie tracka utwierdziło mnie już całkowicie. Jeśli to jest kwestia jakiegoś laga to trudno - z tym już się niestety nie wygra :/ Ale nie będę może tak na sucho gadał tylko zarzucę screeny:
Jaceqp
2003-08-19, 23:00 DEAD is DEAD
ucielo mi czesc komentarza do ostatniego screena :/
Zaznaczam ze w wypadku kolizji stracilem caly ogon i stanalem w plomieniach. Silnik, smiglo i skrzydla mialem cale... Oznacza to ze to JA zostalem uderzony z tylu (utrata ogona) skrzydlem Tigesa. Nie moglbym raczej stracic ogona samemu w kogos uderzajac... Poza tym wydaje mi sie ze Tiges mial mnie caly czas na oku (chyba ze lecial z zoomem na maxa, ale to juz raczej slabe wytlumaczenie, co?)
NIE MAM DO NIKOGO PRETENSJI ANI NIC. Glupio wyszlo i tyle, ale nie chce zebyscie sobie o mnie mysleli nie wiem co. Oblookajcie tracki z laski swojej i sami ocencie jeszcze raz...
POZDRO 4 ALL!!
PS. jutro ok. 15'ej mam umowionych monterow z kablowki... beda mi klasc oddzielny kabel specjalnie do modemu. Mam nadzieje ze to zalatwi kwestie mojego lacza bo juz wiecej opcji chyba nie ma (oprocz te ze to lacze po prostu nie nadaje sie do grania po necie)
pozdr.
Jaceqp
Tiges
Dołączył: 17 Sie 2001
Posty: 2233
Miasto: Wrocław/Warszawa
2003-08-19, 23:22 DEAD is DEAD
a ty chyba nie widzisz ze mi odpada skrzydlo, jak jestes dalego z przodu. Wniosek taki, ze to co jest u ciebie, a u mnie i na serwerze to 3 rozne rzeczy .
Dlatego tym bardziej sie nie robi takich manewrow
I pytanie zasadniecze:
Jak sie powinien zachowac pilot w takiej sytuacji:
1). Wpakowac sie miedzy dwa samoloty powodujac niebezpeczna sytuacje
2). Ubezpieczac kolege z tylu i przejac atak, gdy ten odpadnie
3). Poszukac innego celu
Pytanie podchwytliwe
Poogladaj tracji gdzie Kiler atakowal 2 Hurri. Interwecja skrzydlowego byla jak jeden rusek zaatakowak Kilera. Efekt jest taki ze 2 Hurri na ziemi i obydwoje wrocilismy z zestrzalem. Dobry skrzydlowy to skarb
A tu masz jeszcze jeden filmik (oj jak tak dalej pojdzie to pomontuje to z muzyka ). Poogladaj i zobacz gdzie cie mialem szanse zobaczyc. Byl jeden krociutki moment . Takze nie strzelalem przez ciebie. O wiele lepiej smakuje piwo postawione w kantynie przez kolege, ktory uratowal ci tylek .. tak sie rodzi teamspirit , a nie zestrzaly za wszelka cene.
Dołączył: 05 Lis 2001
Posty: 1695
Miasto: Warszawa
2003-08-20, 00:36 DEAD is DEAD
Dobra, peace panowie !
No wiec Jaceqp troche niepotrzebnie sie wepchnal przed Tigesa, ktory siedzial Jakowi na ogonie - w pogoni za latwym killem. Na poczatku bylo bezpiecznie, bo byl 200m z przodu, ale po kilku manewrach odleglosc spadla i warp dokonal reszty.
Tiges tez nie jest bez winy, bo skoncentrowal sie wylacznie na celu i zapomnial, ze czasem trzeba sie rozgladac. W ten sposob byles znakomitym celem dla kazdego samolotu, ktory byl w poblizu. To sie nazywa target fixation i jest (bardzo czesto) smiertelnym grzechem.
Rady na przyszlosc dla obu panow :
Jaceqp, tu nie WB, o kolizje bardzo latwo (to u nas nie pierwsza) i ludziom troche sie juz znudzily. Dlatego trzeba przede wszystkim unikac niebezpiecznych wejsc i wpychania sie w srodek pogoni (nie tylko dlatego, ze to Tiges na nim siedzial, ale tez jest to niebezpieczne). W poprzednim locie nic sie nie stalo jak kilka razy blisko przeszedles, w nastepnym niestety juz nie wyszlo, choc w zasadzie bylo luzniej... Niestety, ale warpy potrafia zamienic z pozoru bezpieczna sytuacje w katastrofe. A awatar idzie do piachu.
Tiges, to, ze siedzisz na ogonie Ruskowi nie zwalnia cie z obowiazku utrzymywania Situational Awareness (SA). Tym bardziej, ze na twoich filimkach widac, ze powinienies Jacka zauwazyc jak byl przed toba i teoretycznie miales dosc czasu, zeby odbic zza niego (od 8. do 15. sekundy tego filmiku ostatniego, jest przed toba w zasiegu widzenia nawet bez rozgladania sie)
To tyle ode mnie A teraz peace prosze
Snake-
Dołączył: 05 Lis 2001
Posty: 1695
Miasto: Warszawa
2003-08-20, 00:54 DEAD is DEAD
Data:
6.09.43
Start:
11:50
Pogoda:
Lekkie zachmurzenie (2/10), podstawa 1300
Zadanie:
Atak na most pod m. Nowomyszastowskaja
Przebieg:
W kilkanascie minut po starcie dostrzeglem daleko na naszej 10tej zgrupowanie samolotow. Poczatkowo bylo widac 2, potem jeszcze 4. Zameldowalem o tym dcy, jednak ten nakazal kontynuowanie misji. Lecielismy wiec dalej z bombami pod kadlubem.
Gdy minelismy juz m. Slawianskaja, pod nami w okolicach 2 radzieckich lotnisk tam, pojawily sie mysliwce. Bylismy juz blisko celu, wiec dodalismy gazu zeby im uciec i dotrzec do celu. Tylko nr 3 straszyl ich z gory, zeby ich troche spowolnic. Tymczasem my dotarlismy do celu. Zameldowalem, ze rozpoznalem cel na mojej 11tej i atakuje. Poszedlem w nurkowanie i rzucilem ladunek z 500m. Widzialem jak zrobil dziure w drewnianym moscie i wpadl do wody pod nim. Po chwili potezna eksplozja 250kg trotylu rozerwala most na kawalki. W tym czasie pozostali piloci zrzcali ladunki na inne mosty.
Gdy wyszedlem w gore po ataku zobaczylem szybko zblizajaca sie radziecka maszyne ! Rozpoznalem go po gwiazdowym silniku z przodu - to byl Lawoczkin La-5. Dalem pelna moc, przerwalem wznoszenie i przewrocilem sie beczka w nurkowanie. Nie od razu odleglosc zaczela wzrastac i La zblizyl sie na jakies 300m i otworzyl ogien. Widzialem jak jeden z pociskow trafil w moj statecznik poziomy i tam wybuchl. Na szczescie poza kilkoma dziurami nie zauwazylem powazniejszych uszkodzen. Widocznie pocisk zeslizgnal sie po poszyciu i wybuch nie przebijajac sie do srodka statecznika. Krzyknalem w radio ze potrzebuje pomocy i staralem sie oderwac od Rosjanina. W tym samym czasie drugi La-5 pojawil sie za mna, ale juz w wiekszej odleglosci i nie udalo mu sie zblizyc. Goniacy mnie Lawoczkin strzelil jeszcze kilka serii, na szczescie z tej odleglosci ciezko mu bylo trafic, a ja wcale nie mialem zamiaru ulatwiac mu celowania...
Wtedy pojawil sie u gory nr 3. Rozpedzony spadl na Rosjan i zaczal ich ostrzeliwywac. Zwatpili jednak dopiero jak nadlecial Obfw. von Scheer.
Wtedy juz szybko sie z nimi rozprawilismy. A wlasciwie to trzeba przyznac, ze oba samoloty zestrzelil nr 3, a my tylko asystowalismy. Widac, ze to jest niezly pilot...
Do bazy wrocilismy juz bezpiecznie. Nie napotkalismy w drodze powrotnej juz zadnych wrogich maszyn.
Zglaszam:
Zniszczylem most oznaczony jako cel misji.
Obfw. Mark Schaefer
Tiges
Dołączył: 17 Sie 2001
Posty: 2233
Miasto: Wrocław/Warszawa
2003-08-20, 01:16 DEAD is DEAD
Alez ja sie nie zloszcze Chce tylko Jackowi wytlumaczyc, ze tu jest prawdziwy front i jak ma sie uczyc, to lepiej na moich bledach . Ja tez na poczatku kozaczylem i mi przeszlo (no ja zazwyczxaj przesadzalem ze swoimi mozliwosciami .. wlatywanie miedzy dwa La, to nie jest dobry pomysl
Zazwyczaj ruskie sa w przewadze i skrzydlowy ma pelne rece roboty. Bywa ze pozniej prowadzacy musi sciagnac kolejnego Jaka ze skrzydlowegom, jak skrzydlowy sciagnie Jaka z prowadzacego ..
Tiges
Dołączył: 17 Sie 2001
Posty: 2233
Miasto: Wrocław/Warszawa
Zestaw cwiczen obowiazkowych
Dobieramy sie po trzech i jutro egzamin z latania w ciasnym szyku Program lotu jest na filmie ...
eee zartowalem
Yatzek
Dołączył: 17 Sie 2001
Posty: 799
Miasto: Szczecin
2003-08-20, 02:01 DEAD is DEAD
06.09.43
1+ Kiler
2+ Snake
3+ AI
Lecę jako 4+
Jeszcze Czary i Ceer w Bf109 jako osłona (?)... ale pomińmy ich wyczyny
Dosyć długi lot... ponad 120km...
Tuż nad celem w dole pojawiają się wrogie Ła5 ...
słyszę, że Snake zdążył zrucić bombę na cel... przechylam się na skrzydło i widzę jakiś most... "Dla pewności" atakuje (Tym bardziej, że Ła pną się w górę do nas i są tuż tuż)
Zrzucam moją 250-tkę, przez ramię widzę, że spadła do wody jakieś 5m od mostu, "scheisse!!!", zakląłem, ale po 3 sekundach wybuch zmienił most w kupę latających desek.
Staram się pomóc Snakeowi, który ciągnie za sobą sznurek trzech ła5.
Powoli się ustawim na pozycję, stety-niestety AI 3+ wykancza jednego po drugim ... udaje mi sie tylko na chwile usiąść na ogonie ostatniego wroga... i trafić go JEDNĄ kulką (z prawie 300 wystrzelonych)
poszły śmieci.. ale wykonczyl go dowódca i ten niesamowity 3+ .
Powrót i lądowanie bez przeszkód.
zgłaszam zniszczenie mostu
Snake-
Dołączył: 05 Lis 2001
Posty: 1695
Miasto: Warszawa
2003-08-20, 02:06 DEAD is DEAD
Wlasciwym mostem byl nr 3. Byl oznaczony dokladnie w briefingu. Nawet sobie dokladnie jego pozycje zapisalem we wspolrzednych warbirdsowych (O,16,3,1)
Poza tym Czary 'z ziemi' potwierdzil, ze to ten most byl wlasnie
I jeszcze mam pytanie do Kilera - trafiles cos ? Bo nie wiem czy mam ci cos wpisac do statsow