Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-08-29, 20:41 DEAD is DEAD
Zerknalem dzisiaj na tabele i ho, ho Pare avatarow niezle wyniki osiagnelo. Niestety nie ma ich juz wsrod zywych, ale liczba zyciestw w tak niewielu lotach imponujaca... Czyzby te dostarczone przez dowodztwo A-5 byly az tak dobre?
Reklamy
plush
Dołączył: 06 Lis 2001
Posty: 375
Miasto: Chelm
2003-08-29, 23:02 DEAD is DEAD
czesc z tych avatarow jest jeszcze z czasow 109g2
plush
Dołączył: 06 Lis 2001
Posty: 375
Miasto: Chelm
2003-08-30, 08:15 DEAD is DEAD
Myslalem ze mie szlag trafi w nocy - taka mialem ochote na DIDa i nie dosc ze rozwalilem sie na starcie do pierwszego lotu to mi jeszcze prad wylaczyli :/
To sie kurna nazywa pech
^kiler
Dołączył: 09 Maj 2003
Posty: 511
Miasto: Radom
2003-08-30, 20:44 DEAD is DEAD
Dzisiaj loty o 21:00!!!Meldowac sie do kantyny oficerskiej!!!
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-08-31, 01:04 DEAD is DEAD
Obfw. Axel Strumpfnase:
Juz w swoim pierwszym locie przypadl mi w udziale zaszczyt dowodzenia kluczem. Lecac na pozycji Gold 5+ Zgodnie z rozkazami dowodcy formacji Stabsfw. Kaspara Groscha, wznioslem sie z chlopcami na 3 tysiace i wszedlem w rejon patrolowania przestrzeni powietrznej (nad Kerczem). Dolot nad rejon dzialania zajal nam zaledwie 5 minut. Po wejsciu na pulap 3 tysiecy rozpoczalem mozolny patrol, pierwszy klucz dowodzony przez Groscha patrolowal pulap 2000m. Po kilku minutach pierwszy klucz nawiazal kontakt z wrogimi Lagami i P-2. Ja pozostalem nad Kerczem - w pierwotnie zalozonym rejonie dzialan. W pewym momencie na nizszym pulapie dostrzeglismy probujacego sie przebic Lagga, zeszlismy wiec na pulap okolo 500 m by dostrzec walczacego z nim Stabsfw. Volker Fenske. Po chwili siedzialem tuz za ogonem Fenskego ostrzeliwujacego Rosjanina. Moja asekuracja okazala sie byc zbedna, widzialem trafienie uzyskane przez Fenskego. Po dojsciu poziomu paliwa do okolo 130-150 litrow poprowadzilem swoich ludzi nad lotnisko. Siadajac pierwszy raz na tym pasie przeholowalem z pulapem i predkoscia co skonczylo sie przyziemieniem tuz za pasem. Na szczescie jedynym tego skutkiem bylo wydluzone kolowanie.
Nie zglaszam zadnych zniszczen.
Obfw. Axel Strumpfnase:
Ponownie mamy oslaniac z powietrza "ziemie" i ponownie w rejonie Kercza. Tym razem startuje na pozycji 3+, moim skrzydlowym jest Stabsfw. Volker Drucker. Rozkazy Stabsfw. Kaspara Groscha sa jasne - moja para ma trzymac sie w rejonie kanalu kolo Kercza na pulapie 2.500m, w razie kontaktu mamy przejac na siebie unieszkodliwienie bombowcow. Po krotkim dolocie i zajeciu pozycji rozpoczynamy parol. Widocznosc jest wysmienita, mamy poranek okolo 9.00. Po kilku patrolowych przelotach dca patrolujacy ponad nami zglasza kontakt na poludnie od Kerczu. Idziemy w te strone, zanim docieramy do rejonu kontaktu wypadaja na nas czolowo 2 Airacobry. Rosjanie najwyrazniej chcac chronic bombowce usiluja odciac od akcji kolejne Foki. Moj skrzydlowy na niskim pulapie idzie w strone ILow by wykonac rozkaz ich zniszczenia, ja wiaze sie walka z Cobrami. Rosjanie lataja bardzo dobrze w parze, widac ze to zgrany duet. Podchodza do H2H w szeregu co powoduje ze uzyskuja w ten sposob dwa razy wiekszsile ognia niz ja. Taka zabawa jest zbyt ryzykowna, tym bardziej ze po kolejnych przelotach H2H wrog inicjuje kolejne. Zaczynam krytycznie oceniac szanse, w miedzyczasie na swojej 3ciej, w odleglosci okolo 3 km widze na pulapie o jakis 1000m wyzej 3 samoloty idace na wschod. To nie moga byc nasi... Wychodze nurkiem z walki i z Cobrami na ogonie pedze na wschod. Po chwili rozpoznaje znajome sylwetki IL-2. Trafia mi sie gratka - 3 Ily, ktore dochodze z przenizenia. Po drodze klucze unikajac ognia P-39. Zdaje sie, ze piloci Cobr zbyt ufaja umiejetnosciom strzelcow Ilow i decyduja sie pozostawic mnie z 3ma Ilami przed soba, sami zawracaja na zachod.
Rozpoczynam podejscie do Il-2. Poczatkowo uzyskuje tafienie samolotu nr 1, w nastepnym podejsciu ostrzeliwuje ponownie 1nke i zarazem 3ke. Ten ostatni lamie szyk i odchodzi w bok. Ponowne podejscie i dzialo odrywa ogon rosyjskiej maszyny. Zawracam na zachod i widze pozostale Il2 idace czolowo na mnie. Ostrzeliwuje jedna maszyne czolowo, z przenizenia i zwrotem bojowym wchodze na szosta. Widze, ze dca z nr1 po moim pierwszym ataku ma juz sito zamiast prawego skrzydla, kolejne serie (juz tylko z kmow) skupiam na tym skrzydle przenoszac ogien rowniez na lewe. Choc Rosjanin wyciska wszystko co sie da z tej ciezkiej maszyny (beczki i wyrwania w gore) - Il spada, ale ja rowniez obrywam dwiema seriami, samolot wyraznie traci sterownosc, poza tym mam wyciek paliwa lub oleju. Podchodzac do trzeciego Ila dysponuje juz tylko dwoma kaemami, nie chcac ryzykowac kolejnych trafien podchodze z duza nadwyzka predkosci i otwieram ogien z okolo 100 metrow, po czym odskakuje tuz przed zderzeniem. Po takim ataku Il zalicza wyciek oleju z prawej strony silnika. Kolejne podejscie z niskiej 4tej pozwala mi na pociagniecie seria po kadlubie i owiewce. Prawdopodobnie trafiam pilota. Nikt nie skacze, a Il spada na ziemie.
Patrze na poziom paliwa i zawracam nad baze. Po dolocie podchodze do ladowania, niestety pas jest zajety przez Bfa, postanawiam posadzic Foke pomiedzy pasem ladowania a droga kolowania, co o dziwo udaje sie bez zadnych uszkodzen.
Zglaszam zestrzelenie 3 Il-2.
Ostatnio zmieniony przez ceer dnia 2003-08-31, 11:25, w całości zmieniany 2 razy
beryl
Dołączył: 10 Lis 2001
Posty: 1832
Miasto: Łask
2003-08-31, 02:50 DEAD is DEAD
Po takim ataku Il zalicza wyciek oleju z prawego silnika
To IŁ ma jakiś silnik oprócz prawego?
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-08-31, 11:18 DEAD is DEAD
No tak, oczywiscie z prawej strony silnika (juz poprawilem). Nocne rapporty rulezz
Snake-
Dołączył: 05 Lis 2001
Posty: 1695
Miasto: Warszawa
2003-09-02, 01:47 DEAD is DEAD
Hint dla tych, ktorych nie zlapalismy na GG przed lotami - latamy prawie codziennie, a jako, ze na gg nie mozna grupowo gadac do niedostepnych/niewidocznych, czesto ludzie sie pojawiaja za pozno jak juz lecimy i wtedy dopytuja sie na GG. Wejdzcie na TS'a i zobaczcie czy tam siedzimy - jesli tak, to znaczy, ze DID jest i jak bedziecie miec farta, to jeszcze zaczekamy z odpalaniem misji. Na GG trudno sie odezwac w trakcie lotu
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-09-02, 21:02 DEAD is DEAD
OK, bede gotow heute o 22.00 Uhr Jesli zaden SMS nie dojdzie to o 23 wchodze na TS
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-09-03, 00:56 DEAD is DEAD
Stabsfw. Axel Strumpfnase:
Linia frontu zblizyla sie tak niebezpiecznie blisko do naszego lotniska, ze dowodztwo zadecydowalo o przeniesieniu jednostki do bazy w Kerczu. Niejeden raz latalismy tam ochraniac przestrzen powietrzna, tym razem poleciec mielismy do "siebie". Przy okazji ochranialismy przegrupowujace sie tam Junkersy. Lecialem na pozycji 4+, dowodzil Stabsfw. Dieter Roschke.
Dolot nad nowa baze nie przyniosl zadnych niespodzianek, do czasu gdy odkrylismy nisko podchodzace ze wschodu P-40stki. Trudno mi powiedziec ile bylo maszyn wroga, rozprawilismy sie jednak z nimi sprawnie. Wchodzac w walke na wysokosci okolo 1500-2000m zajalem pozycje za atakujacym dowodca. Roschke wchodzil na ogon P-40, obaj byli w lekkim wznoszeniu. Ja, jako ze schodzilem z gorki mialem nadwyzke predkosci i przedluzajac nurkowanie podciagnalem drazek podchodzac z tylu do Roschke z przenizenia, wytracajac stopniowo predkosc. Nie liczylem na otwracie ognia, asekuracyjnie ubezpieczalem dowodce. Widzialem jak Roschke ostrzelal Rosjanina, nie wiem czy od jego trafien, czy wczesniejszych, P-39 zaczal puszczac ciemny slad oleju. Rosjanin na wznoszeniu majac przed soba piekna chmure odbil w lewo robiac zwrot. Bylo to dla mnie dosc zaskakujace, w koncu chmur wydawala sie byc dla niego idealna kryjowka. Mialem z tylu czas, wiecej czasu niz dowodca, ktory siedzial mu na ogonie. Roschke przeskoczyl P-39, ja natomaist z odleglosci 200-300m otworzylem ogien ze wszystkich luf odkladajac ogromna poprawke. Tak ogromna, ze strzelajac nie widzialem samolotu wroga. Wyszedlem w wysokie Yo-Yo i dostrzeglem zwalajacy sie wrak P-39 ze strzaskanym ogonem. Nie moge powiedziec, ze widzialem, iz to moja zasluga...
Ladowanie odbylo sie po dlugim oczekiwaniu na przyziemienie Junkersow. Nowe lotnisko sprawilo mi klopot z ocena odleglosci przyziemienia, stad koniecznosc dwukrotnego podchodzenia. Drugie jednak bylo czyste.
Zglaszam: byc moze zniszczenie P-39tki, sadze ze konieczne jest jednak potwierdzenie przez innych.
ceer
Dołączył: 21 Sie 2001
Posty: 1897
Miasto: Poznan (GG3734938)
2003-09-04, 01:16 DEAD is DEAD
Stabsfw. Axel Strumpfnase (misja 4):
Po ostatnim przegrupowaniu do Kercza dostalismy krociutki urlop. Powrot z urlopu byl wyznaczony juz do Koloski... Maszyny zostaly w miedzyczasie przerzucone na zachod Polwyspu Krymskiego wlasnie do Koloski, okolicznosci przerzutu nie byly mi znane, zreszta bylem na urlopie. Po powrocie sprawdzilem stan techniczny mojego Fucke-Wolfa. Chlopcy z obslugi naziemnej zadbali o to, by byl on w nalezytej formie, ba, domalowali nawet czwarta belke po moim ostatnim zwyciestwie nad Cobra. Gdy juz myslalem, ze ten pierwszy pourlopowy dzien minie spokojnie, po poludniu w dzienniku lotow pojawilo sie zadanie - polegac mialo na oslonie przestrzeni powietrznej w bezposredniej okolicy bazy. Nie powiem, zbym sie ucieszyl, a to dlatego, ze cholernie lalo, widocznosc byla bardzo ograniczona...
Dowodzil Stabsfw. Dieter Roschke. Ja leciec mialem w dowodzonym przez niego kluczu na pozycji 4+. Po starcie wzbilismy sie na 2500-3000m i rozpoczelismy patrol. Na tym pulapie bylo juz co nieco widac, bylismy ponad chmurami, za to do 1000-1500m padal deszcz i samolotem targaly turbulencje. Po dlugim patrolowaniu, bynajmniej nie nudnym, bo zmuszajacym do uwagi z racji czestego lotu na przyrzadach bez kontroli wzrokowej horyzontu, wpadly w nas 3 maszyny rosyjskie. Poszlismy na nizszy pulap i weszlismy w walke z Laggami. Dosc szybko udalo mi sie wejsc z dolu na linie wznoszenia jednego Lagga, podczas wznoszenia na okolo 45 stopni otworzylem do niego ogien z dziala i Kmow z odleglosci 150m. Trzysekundowa seria okazala sie byc celna, Lagg momentalnie zaczal gubic paliwo i olej, wyrownal lot i polozyl sie na skrzydlo by zanurkowac wprost w ziemie. Widzialem jak na kilkuset metrach wyskoczyl zen pilot. Po tym zwyciestwie wpadlem w tarapaty, przez okolo 3-5 minut uciekalem dwom Laggom chcacym pomscic kolege, po ich zgubieniu zaszedl mnie jeszcze zza chmury kolejny Lagg, ktorego zgubilem dopiero w deszczu na 600 metrach. Wracajac na pulap walki dostrezglem 3 Laggi idace w formacji na polnoc, rozpoczalem mozolne nabieranie altu i pogon za nimi. Trwala ona okolo 10-15 minut, najwyrazniej Rosjanie poprawili charakterystyki lotne tych maszyn bo dojscie ich sprawilo mi nie lada problem. Ostatecznie daleko na wschod od bazy, gdzies nad centrum polwyspu podszedlem do nich na odleglosc ognia tj. okolo 500m. Wszyscy momentalnie rozproszyli sie w 3 strony, po krotkiej pogoni za jednym z nich ponownie bylem na 6stej calej trojki, ale kolejna ucieczka w chmury okazala sie byc dla Rosjan skuteczna.
Powrot do bazy byl dlugi i ciezki z racji wciaz fatalnej pogody. Siadajac nie zmiescilm sie na pasie i kapotowalem.
Zglaszam: zestrzelenie z dziala i Kmow 1 Lagga.
Czy tylko ja mam czas na raporty
Snake-
Dołączył: 05 Lis 2001
Posty: 1695
Miasto: Warszawa
2003-09-04, 01:41 DEAD is DEAD
ceer napisał:
Czy tylko ja mam czas na raporty
Wlasnie ochrzanilem niektorych na gg za to
Ja niestety nie bardzo mam czas ostatnio, a poza tym mam dobra wymowke, bo prowadze strone i statsy, wiec po kazdej misji mam troche roboty
plush
Dołączył: 06 Lis 2001
Posty: 375
Miasto: Chelm
2003-09-04, 10:10 DEAD is DEAD
Lt. Volker Fenske:
Zaczelo sie nieciekawie - rozkaz startu przyszedl w czasie burzy i wichury takiej ze prawie znosilo samoloty z pasa startowego. Niestety po starcie zgubilem z oczu prowadzacego Lt. Kaspara Groscha. Mimo wielokrotnych prob nie znalezlismy sie i w pewnym momencie stracilem orientacje w terenie i po dlugim locie musialem wrocic na lotnisko i od poczatku poszukac drogi nad cel.
W miedzyczasie uslyszalem ze chlopaki spotkali wrogie mysliwce i rozpoczela sie walka. Obnizylem lot ponizej pulapu chmur i i zobaczylem pociag strzelajacy gdzies w gore - podazylem w tym kierunku i juz po chwili ujrzalem 2 la5 i grupke fw190. Zaatakowalem najblizszego lawoczkina, po klku seriach zaczal dymic i podszedl do ladowania. Puscilem w jego kierunku jeszcze jedna serie i zaczalem krazyc w celu zorientowania sie w terenie...
Zauwazylem ze wrogi samolot stoi w plomieniach, po chwili wybuchl, a ja udalem sie w poszukiwaniu kolegow. Moj prowadzacy meldowal ze sciga 2 lawoczkiny i udalem sie w jego kierunku, ale w miedzyczasie podl rozkaz ze wszyscy ktorzy nie maja kontaktu wzrokowego z wrogiem maja ladowac w bazie.
Zawrocilem i skierowalem sie na lotnisko. Ladowalem chyba pod prad bo zauwazylem lecace w moim kierunku maszyny, poderwalem samolot zeby nie zderzyc sie z jedna z kolujacych juz po pasie i w zwiazku z tym nie udalo mi sie zatrzymac na pasie, niestety zjazd z betonu w grzaski grunt zakonczylem kapotazem.
Jaceqp
2003-09-04, 10:37 DEAD is DEAD
witam all...
Troszku mnie nie było na grafiku pilotów aktywnych ale zostałem oddelegowany do Berlina.
Wróciłem jednak i moje nazwisko ponownie wpisuję... Zgłaszam wstępną gotowość do dzisiejszych lotów.
Do ochrony przestrzeni powietrznej w pobliżu naszej bazy startujemy podczas ulewy stulecia. Widoczność prawie zerowa, wichura przepotworna. Że też "czerwonym" chce sie latac w taką pogodę... No, ale wywiad doniósł, że mogą być jakieś ruchy przeciwnika, więc nie ma przebacz... Zaraz po starcie w zasięgu wzroku pozostaje mi tylko Lt. Volker Fenske więc zdając sie na jego doświadczenie, staram się lecieć tak aby go nie stracić z widoku. Po długiej chwili patrolowania, słyszymy przez radio ,że pozostała część eskadry wdała się już w walkę z myśliwcami wroga. Gdy dolecieliśmy nad miejsce walki okazało się ,że nic już dla mnie nie zostało. RTB z dużymi problemami - ale na szczęście udało się powrócić. Chyba lądowałęm z drugiej strony lotniska i o mało nie doszło do zderzenia. Ale wszystko dobrze się skończyło.