Zależy do jakiego symulatora potrzebny joy.
Do suszarek czy cywilek, gdzie nie jest wymagana duża precyzja ruchów, nada się zdecydowanie większa liczba różnych joysticków. I tu atutem może być i FF (który zwykł negatywnie oddziaływać na precyzję) i 5 milionów przycisków i lampeczek.
Do IIWŚ będzie inny joy, bo tu już trzeba w coś trafić z broni pokładowej, a do takiego Rise of Flight, gdzie samoloty są piekielnie czułe na ster wysokości, abstrahując od Warthoga za kosmiczne pieniądze, najlepszym wyjściem wydaje się, zbudowany na sensorach halla, Thrustmaster T.16000M, który może nie jest wykonany jakoś rewelacyjnie i ma mały zakres przepustnicy, ale ma też to co najważniejsze czyli rozdziałkę 16384 na głównych osiach i jest przystępny cenowo (w przeciwieństwie do Warthoga). Jedyna rzecz (dla niektórych mankament) - ma on dość mocną sprężynę.
Do tego do symulacji wypada mieć i pedały, ale to już inna bajka...
S!
|