Z wczasów w tureckim kurorcie, tureckimi liniami lotniczymi wraca grupa amerykańskich turystów.
Załoga samolotu oczywiście Turcy. Lecą nad Atlantykiem, kiedy jeden z silników wybucha. Jankesi w panice, krzyk, histeria, i nagle włączają się głośniki: kszszszsz, chrrr i dobywa się z nich czyjś glos:
Heloł ezrybady, zys ys jor keptyn spiking for de ferst tajm, Dont łory, ezryfing bi gud, ezryfing bi okej. Senk ju for jor etenszyn.
Ludziska się trochę uspokoili, ale po dwudziestu minutach drugi silnik wybucha. No i znowu, krzyk, histeria, i włączają się głośniki: kszszszsz, chrrr i dobywa sie z nich glos:
heloł ezrybady, zys ys jor keptyn spiking for de sekend tajm. Dont łory, ezryfing bi gud, ezryfing bi okej. Senk ju for jor etenszyn.
Ludzie się jeszcze nie bardzo uspokoili, gdy nagle odpadło jedno skrzydło. Samolot pikuje ostro w dół, prosto do oceanu, ludzie we wrzask, piszą testamenty, popełniają samobójstwo, no sodoma i gomora. Włączają się głośniki: kszszszsz, chrrr i dobywa się z nich głos:
heloł ezrybady. Zys ys jor keptyn spiking for de last tajm. Passendżers hu ken słym plis dżamp tu de łoter. Passendżers, hu kenot słym: senk ju for jor etenszyn.
na jednym innym forum miałbyś za to bana dożywotniego..
Nogal
Dołączył: 18 Sie 2001
Posty: 5672
Miasto: Kraków
2007-12-19, 15:10 Głupoty
Sztuka negocjacji:
Szefie, dostanę podwyżkę?
- W żadnym wypadku!
- Taaa, bo powiem innym, że
dostałem...!
Podchodzi informatyk do fortepianu i
ogląda wnikliwie:
-Hmm, tylko 84 klawisze, z czego 1/3
funkcyjnych, wszystkie
nieopisane, chociaż... shift
naciskany nogą. Oryginalnie.
Mała firma podupada finansowo. Szef
przychodzi do swych kilku
pracowników.
- Wiecie, że nie wiedzie się nam
ostatnio najlepiej. Niestety, muszę
kogoś zwolnić. Nie podjąłem jeszcze
decyzji kogo.
Może ktoś z Was dobrowolnie
odejdzie? Zastanówcie się. Wszyscy
spojrzeli po sobie. Murzyn mówi:
- Mnie nie możesz zwolnić. To byłby
rasizm!
- Mnie też nie - mówi jedyna kobieta
- to byłby seksizm!
- Mnie tymbardziej - odzywa się
kulawy dziadek - to byłaby
dyskryminacja niepełnosprawnych!
Spojrzenia wszystkich powędrowały w
kierunku młodego, pracowitego
człowieka.
- Hmmm - mówi powoli chłopaczek -
coś mi się ostatnio zdaje, że chyba
jestem gejem...
Rozmawia dwóch przyjaciół:
- Słyszałem, że twoja Teściowa miała
wypadek.
- Tak, szła do piwnicy po ziemniaki
na obiad, na schodach potknęła
się i skręciła kark.
- I co zrobiliście??
- Spaghetti.
Trzy fazy życia kobiety:
1. wkurwia ojca
2. wkurwia męża
3. wkurwia zięcia
- Panie Doktorze, mam kłopoty z
zaśnięciem.
- Proszę brać te czopki, bardzo
szybko działają.
Przy następnej wizycie pacjent
prosi:
- A mógłbym dostać coś słabszego? Bo
jak się budzę to mam jeszcze
palec w dupie...
Małżeństwo świętuje piątą rocznicę
ślubu.
- Muszę ci, kochanie, coś wyznać -
mówi mąż - jestem daltonistą.
- I ja chciałabym coś wyznać -mówi
żona- nie jestem z Rzeszowa,
Jestem z Mozambiku.
Wchodzi facet do apteki i
cichutkim głosem mówi:
- Nerwosol poproszę...
- Co proszę?
- NERWOSOL KURWA!!!
Przychodzi hipochondryk do lekarza i
mówi:
- Panie doktorze, żona mnie zdradza,
a nie rosną mi rogi.
- Proszę pana, z tymi rogami to
tylko takie powiedzenie.
- Uff, a już myślałem, że mam
niedobór wapnia.
Przychodzi facet do apteki:
- Poprosze jakies lekarstwo na
zachłannosc.. tylko duzo, duzo,
DUZO!!!!
Wychodzi TIR-ówka z samochodu i na
pożegnanie mówi do kierowcy :
...BĄDŹ ZDRÓW!
Pytanie: idzie sobie trzech posłów w
długich płaszczach, po czym
poznać, że jeden z nich jest z
Samoobrony?
Odp: jeden ma płaszcz wpuszczony w
spodnie.
Każdy Chińczyk powinien w życiu
zrobić trzy rzeczy:
- buty
- dżinsy
- magnetofon
Komisja wojskowa:
- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje...
- Ale kim był?!
- Gruźlikiem...
- Ale co robił?!!
- Kaszlał...
- Ale z czego żył?!!! Z tego się
przecież nie żyje!
- Przecież mówię, że nie żyje...
Wpada Eskimos do baru i mówi:
- Whisky proszę!
A barman:
- z lodem?
Eskimos:
- A zajebać Ci?!?!?
Mały Jasio ogląda z wielkim
zainteresowaniem swojego siusiaka.
- Mamo, czy to mój mózg?
- Nie synku, jeszcze nie....
Ksiądz chodzi z tacą po kościele,
zbiera pieniądze od parafian.
Podchodzi do staruszki, a ona
grzebie w portfelu. Ksiądz: Te grubsze
babciu, papierowe..
Babcia: Aa nie.. te grubsze mam na
fryzjera..
Ksiądz: babciu, ale Maryja nie
chodziła do fryzjera.
Babcia: Taak?? A Jezus nie jeździł
Maybachem...
Grom
Dołączył: 14 Wrz 2001
Posty: 463
Miasto: Elblag
2007-12-20, 09:55 Głupoty
Mery żesz kurwa krysmes!
Wigilia w pracy! Najpiękniejszy dzień w życiu każdego dobrego pracownika. Wyczekiwany z utęsknieniem przez cały rok. To dziś właśnie facet, który co roku wypierdala z pracy 100 osób (najlepiej tych tuż przed emeryturą – ale są wyjątki) i obcina co roku po 5% z premii wepchnie mi do gardła taką śliczną kanapeczkę z krewetkami. I będzie mi z całego serca życzył wesołych świąt i dużo optymizmu. To właśnie dziś - kiedy mam najwięcej roboty – będę mógł pójść poudawać że śpiewam kolędy razem z innymi ofiarami "tradycji" i licznym gronem jebanych wazeliniarzy. Robota nie zając. Najwyżej przyjdę w sobotę do pracy.
Po ponurym zawyciu "Lulajże" (skutecznie na szczęście zgłuszonym przez napierdalające w mózg nagłośnienie estradowe) najweselszy punkt programu. Opłatek. To chyba jedyny dzień, kiedy nie ma kłopotu ze zlokalizowaniem dyrekcji – wystarczy iść po śladach obkapniętej wazeliny. Promienisty szlak zbiega się do tego jednego jedynego. Mroczny przedmiot pożądania, kurwa. Pierwsi w kolejce jak zwykle ci sami. Z reguły najgłośniej kurwiący w ciągu roku, dziś z obleśnym uśmiechem na ryju składają "najszczersze życzenia panie dyrektorze...i dla całej rodziny...". A gówno tak naprawdę cie obchodzi pajacu jego rodzina. No ale nikt nie podejdzie z opłatkiem życząc "obyś chuju parchem porósł, żebyś się tak drutem kolczastym zesrał skurwysynu ponury!".
Nie ma się co czepiać. Gorzej jeśli po godzinie przypadkiem znów słyszę "najszczersze tratatata..." i w odpowiedzi "tak tak panie Michale...to już czwarty raz...pozdrowię małżonkę - przysięgam!". Potem już tylko zajęcia w podgrupach. Im bliżej żarcia tym lepiej. Bo jako że kondycja firmy kiepska, catering zapewnia hotel Sobieski. Czyli wyżerka po byku. Czego nie trzeba udowadniać. Wystarczy popatrzeć na przeobrotnych kolegów nakładających sobie na maciupeńkie talerzyki to co kucharz z trudem na wielkiej tacy zmieścił. Myślicie że głodni? Hehehe...nic z tych rzeczy. Po skompresowaniu żarcia zapierdalają do siebie do pokojów. I upychają trofea w menażki, plastikowe pojemniczki i torebki foliowe. Bo do świąt się zawsze trzeba przygotować. Dopiero jak walizy już pełne - można spokojnie glamiąc ryjem stanąć gdzieś w okolicach "kofanego derechtora". Najlepiej za plecami, tak żeby wszystko słyszeć dobrze. A nuż widelec będzie o czym plotkować przez następne pół roku.
I tak dopóki żyje ostatni śledzik. Do ostatniego winogrona. W szafce lekarstwo na wątrobę czeka - wiadomo, za darmochę się nażreć można, więc żremy do wypęku. Chciałoby się olać ten jakże religijny wątek z życia wyrobnika. Bo od świętowania Wigilii to ja mam rodzinę i przyjaciół. Ale ni kuta. Obecność obowiązkowa, a gdy uda się "zapomnieć niechcący" to telefony się zaczynają urywać. To dzwonią "zatroskani". Ci którzy (we własnym mniemaniu) mogą mniej we firmie i koniecznie muszą mi złożyć życzenia. Na siłę kurwa. "Ręce do góry skurwysynu! Mery Christmas! Rozumiesz??".
Ci życzliwi naprawdę takich rzeczy nie robią. Wiedzą o co chodzi, i najczęściej sami są zajęci unikami... Po wszystkim pozostaje wielki kac i uczucie obrzydzenia. Doskonałym uzupełnieniem tego "świątecznego nastroju" byłby pokaz np. Rambo osiem, występ striptiserki i obecność kilku dragdilerów na sali.
Nie na miejscu jest jedynie choinka i opłatek.
Nogal
Dołączył: 18 Sie 2001
Posty: 5672
Miasto: Kraków
2007-12-20, 10:44 Głupoty
Anorektyk - nie zagryza.
Egzorcysta - pije duszkiem.
Grabarz - pije na umór.
Higienistka - pije tylko czystą.
Ichtiolog - pije pod śledzika.
Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
Ksiądz - pije na amen.
Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
Lekarz - pije na zdrowie!
Matematyk - pije na potęgę.
Ornitolog - pije na sępa.
Pediatra - po maluchu!
Perfekcjonista - raz, a dobrze.
Pilot - nawala się jak messerschmit.
Syndyk - pije do upadłego.
Tenisista - pije setami.
Wampir - daje w szyję.
Wędkarz - zalewa robaka.
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - piją, tańczą i haftują.
PRZEWODNICY:p - PIJA ZA BŁEDY, ZA BŁĘDY NA GÓRZE...(;