Przedwczoraj ide ze sklepu (Żak na akademickim) do chaty, dochodze do przejścia dla pieszych(trzeba przejść przez ul. chrobrego:) i słysze "dziwne" dzwięki. Patrze w lewo a tam jedzie golf 2, prędkość patrolowa, dwa typy-zimny łokieć style i radio maryja na MAX. Goście chyba tak dla jaj przejechali z "muzą". Kurwa myślałem, że pękne ze śmiechu
Algrab
E3X
Dołączył: 09 Gru 2001
Posty: 854
Miasto: Szczecin
2006-03-30, 15:16 Głupoty
Ech ci ministranci...
gdzies ktos tu pisal cos podobnego, cos o koledzie zdaje sie...
Mongoose
Dołączył: 05 Wrz 2001
Posty: 2292
Miasto: Gliwice
2006-03-30, 23:51 Głupoty
Jak tak dalej pojdzie to obecny rzad nie tylko zrealizuje swoje plany co do budowy autostrad, ale nadgoni zaniedbania poprzednikow:
Wczoraj u mnie w firmie ozyl maluch kumpla - pod nieobecnosc kierowcy "odpalil" i pojechal przed siebie pokonujac 2 krawezniki, chodnik i kawal trawnika az zawiesil sie na krzewie ozdobnym...
Dodam jeszcze ze bylo pod gore, a kola jeszcze chwie sie krecily bo wykopaly dolki w trawniku...
Wlasnie przed chwila ogladalem zapis z kamery ochrony - rzeczywiscie sam ruszyl bo juz podejrzewalismy kogos o dowcip - szkoda ze kamerki fonii nie maja bo nie wiadomo czy silnik zaskoczyl czy tylko na rozruszniku jechal.
Najlepszy dowcip ze po tym zjawisku wyglada jakby wszystko dzialalo bez problemu - tylko kumpel profilaktycznie zostawia auto na luzie
Jak uda mi sie w poniedzialek wysepic klipa od ochroniarzy to go wstawie na dowod
Grom
Dołączył: 14 Wrz 2001
Posty: 463
Miasto: Elblag
2006-03-31, 15:27 Głupoty
U Was w firmie maluch odpalił , a u nas po sąsiedzku naszej firmy Unimog sam na popas popędził.....
Autentyk czyli Wspomnienia Taternika:
"Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon
Morskiego Oka.
Dotarliśmy pod scianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na
wyprawę pod
każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby
nam się
ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić". Towarzystwo nie
namyślało się
długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły
topnieć
jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła
się równo ze
świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..."
I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
"Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku
drogi idzie
na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."